czwartek, 11 czerwca 2015

Match 8

Długo nie pisałam. Związane to było z tym, że po pierwsze za dużo się nie działo, a po drugie ostatnio wracam z pracy i nic mi się nie chcę. Najchętniej po powrocie do domu bym coś zjadła i poszła spać, ewentualnie coś obejrzała. Nawet nie chce mi się brać za żadne książki. Trzeba coś z tym zrobić bo nie jest dobrze.

A co do spraw związanych z au pair. W ostatniej notce pisałam, że w niedziele (31 maja) miałam rozmawiać z rodziną z SF. Niestety do tej rozmowy nigdy nie doszło. Dostałam od nich maila, że niestety coś im wypadło i nie mogą wtedy rozmawiać. Stwierdziłam, no ok, w sumie każdemu może się zdarzyć. Następnego dnia dostałam od nich maila, że już znaleźli au pair. A dokładniej, że wymienią się swoimi au pair z rodziną ze wschodniego wybrzeża, ale jeśli ich plan nie wyjdzie to się odezwą. Szkoda tylko, że nie mogłam ich poznać. Chociaż wtedy mogłabym bardziej żałować, że mnie nie wybrali.

Potem nastał czas wkurzania się na rodzinę z CT. Po czwartkowej rozmowie, wysłałam w piątek rano hostce moje dodatkowe pytania. I od tej chwwili zapadła cisza, a oni cały czas siedzieli mi na profilu. W rozmowie powiedziała, że mają rozmawiać z jeszcze jedną au pair i się odezwą, a tu nic. No ileż można. Stwierdziłam, jak nic się nie zmieni to w piątek zadzwonie do agencji żeby ich pośpieszyli. Po czym dostałam od nich maila w środę, że nie odpisywali ponieważ mój mail wylądował w spamie. Host mama odpowiedziała na wszystkie moje pytania i nawet pomyślałam, że może odniosłam złe pierwsze wrażenie. Że mogą być na prawdę fajną rodziną. Od razu w ty mailu napisałam czy możemy porozmawiać w czwartek w nocy na skype. Czy ja tylko mam wrażenie, że to było niepoważne z ich strony? Spoko możemy się umówić na skype, ale nie z dnia na dzień. Ja mam swoje życie, swoje plany (akurat w czwartek szłam na grilla do znajomych - zaplanowane jakieś 3 tygodnie wcześniej, a w piątek na 6.00 do pracy). Odpisałam, że mi przzykro i wtedy nie mogę, ale jeśli chcą możemy porozmawiać w sobotę. Potem automatycznie po tygodniu match zniknął, zmatchowali się ze mną znowu na 48h, ale nic w tym czasie się nie odezwali. W sobotę całkowicie zeszli z profilu, a w niedziele dostałam maila, że wybrali inną au pair. Jestem zła, że zmarnowali tyle mojego czasu, a tak na prawdę nic się nie działo. Nie rozmawialiśmy na skype ani przez maila.

Czas jednak zostawić to co było za sobą i optymistycznie patrzeć w przyszłość, bo od wtorku mam match nr 8.

Match 8


Lokalizacja: Ohio, 15 min do Columbus
Host Parents: Oboje pracują w Medical/Healthcare Field
Dzieci: dwóch chłopców 10 i 7 lat.

Generalnie nie ma listu, zdjęć, schedule. W ogóle niewiele jest. Jest opis typowego dnia tygodnia. Pobudka godzina 6.00, szykowanie chłopców do szkoły. Od jakiejś 8.00 wolne, koło 14 należy dzieci odebrać, pozawozić na dodatkowe zajęcia, dać obiad itd, kolo 19 wracają rodzice do domu. Jest także napisane, że mają samochód specjalnie dla au pair. Piszą, że są bardzo zadowoleni z programu, lubią spędzać ze swoimi au pair także wolny czas. Niby wszystko ładnie, pięknie, ale mają również napisane, że chcą au pair z wyższym wykształceniem lub nającą doświadczenie w pracy edukacyjnej z dziećmi, ich rozwojem. Dlatego mam wrażenie, że w ogóle do mnie nie napiszą. Poza tym Ohio? Co myślicie o tym stanie? Ja jakoś nie jestem wybredna jeśli chodzi o lokalizację, ale mam wrażenie, że stamtąd to wszędzie daleko.

2 komentarze:

kazetka pisze...

Jak tu jestem, to zawsze słyszałam, że nikt nie chciałby trafić do Ohio, no ale nie wiem, nie byłam :P

Paula pisze...

W Ohio jest chyba mało au pair :) Powodzenia :)

www.paulaintheusa.blogspot.com