czwartek, 25 czerwca 2015

Match 11

Oczywiście rodzina nr 11 już parę dni siedzi na moim profilu, a ja nie mogę się zebrać, żeby o nich napisać. Dość zalatana ostatnimi czasy byłam i nie mogłam się ze wszystkim wyrobić.
A więc zaczynamy.


Lokalizacja: Stan NY, 10 min od White Plains
Dzieci: dziewczynka prawie 3 letnia

Jak pierwszy raz przeczytałam ich aplikacje powiem szczerze, że byłam załamana. Niby to NY, jedno dziecko, czegóż chcieć więcej, No cóż. Rodzice mają dość nietypowe godziny pracy bo od 12.30 do 22.30 lub 23. Oboje pracują w NYC. Do obowiązków należy więc przede wszystkim odebranie dziecka ze szkoły o 14.30 i siedzenie z nią do powrotu rodziców i dodatkowo godzina pracy rano. Takim oto sposobem codziennie wychodzi 9 h  pracy. Od poniedziałku do piątku równe 45 h. Jeszcze na początku mieli napisane, że nie udostępniają samochodu w czasie wolny. Później jak się o to dopytałam to zmienili, że jednak będą udostępniać. Czasem może się zdarzyć, że pracują kilka godzin w weekend. Generalnie odpowiedzi w ich mailach trochę mnie przekonały, ale nadal jestem sceptycznie nastawiona. Lekko mnie przeraża praca prawie do 23. Także nie ma mowy o jakimkolwiek wyjściu wieczorem na tygodniu.
Mam z nimi rozmawiać na skypie w sobotę. Zobaczymy jak to wyjdzie.
No i miałam dodać, że jeszcze nie mieli au pair. Do tej pory mieli nianie z Filipin, która także im gotowała. Niby napisali, że tego nie wymagają, ale było by fajnie jakby au pair też gotowała. W sumie ciekawe kiedy oni te obiady jedzą jak wracają tak późno do domu.
Co myślicie?

4 komentarze:

Paulina pisze...

Kiepsko z tym gotowaniem. Jak nie czujesz od początku, że to jest "to" to nie trać za bardzo na nich czasu :)

kazetka pisze...

Pogadać na skype nie zaszkodzi!! No, dokładnie, kiedy oni mieliby jeść te obiady?? Wieczorem, to mała już będzie spała pewnie, to taka praca nie-praca te kilka ostatnich godzin. Ja od siebie nie polecam rodzin bez auta, bo w USA bez auta (poza wielkim miastem) ani rusz! Wiem też, że nie ma reguły, ale najczęściej zauważam, że jeśli rodzina wymaga 45h tygodniowo, czyli max, to bardziej traktują au pair jak pracownika niż członka rodziny... nie wiem, ale czasem mam takie wrażenie, choć nie zawsze... to z autopsji:) A w tygodniu, to i tak będziesz zmęczona pracą, że nie będzie Ci się nigdzie chciało wychodzić! Intensywne weekendy wystarczą!:) Rano za to możesz sie wyspać, ogarnąć siłownię, jak większość dziewczyn tutaj... wszystko ma plusy, i minusy..ale pogadaj z nimi!:) A jeszcze dodam, że większość dziewczyn myśli, że są farciarami z jednym dzieckiem...ja mam jedno, i już drugi raz do takiej rodziny bym nie chciała jechać chyba... za nudno jak dla mnie! Ale co kto woli :)

sandra eS pisze...

Nikogo nie obrażając Filipińczycy to tania siła robocza. Mają tak wysoki przelicznik dolara że bardzo dużo są w stanie dla niego zrobić. Przypuszczam że poza gotowaniem i opieką nad dzieckiem jeszcze sprzątała i robiła to z uśmiechem na twarzy.
3 letnie dziecko to już o 23:00 powinno spać, więc miałabyś jakieś 2/3 godziny czuwania w przeciągu tych 9.
Napisałaś o nietypowych godzinach pracy, z tego wynika że widzą się z dzieckiem tylko rano jak wybierają je do szkoły, kiepsko zwłaszcza dla tak małego dziecka.
Już nie wiem co gorsze, pracować kilka godzin w weekend czy pracować codziennie do 23:00.
Ja bym też nie traciła czasu, w CC pojawia się jedna rodzina za drugą więc na pewno będzie coś normalniejszego :)

Paula pisze...

Ja miałam rodzinę z White Plains ale z APiA :)

Powodzenia w szukaniu PM :)