W czwartek rozmawiałam na skype z mamą z matchu 7. Umówiłyśmy się na godzinę 18.00 czasu polskiego, czyli 12.00 w USA, było to w czasie jej pracy. W sumie rozmawialiśmy 35 min.
I jakie wrażania? No nie, nie będzie to mój perfect match. W czasie rozmowy czułam się jak na przesłuchaniu. Mówiła, że szukają kogoś bardzo odpowiedzialnego i osobę która dobrze planuje, organizuje czas. Teraz mam wrażenie, że trochę wyolbrzymiała. Ale jak zaczęła mówić, że trzeba pamiętać czy w szkole jast taki czy inny dzień, o treningach, strojach itd to trochę się przestraszyłam. I padło pytanie czy kiedyś coś takiego robiłam. No nie robiła, owszem organizowałam czas dzieciom na wyjazdach, obozach, organizowałam takie wyjazdy, różne wydarzenia itd. To chyba o czymś świadczy, prawda?
Pracuje dla nich także niania, która też pochodzi z Polski, ale już od wielu lat mieszka w USA, ma męża i 2 dzieci. pracuje od rana do 15 i zajmuję się najmłodszą 5-cio letnią dziewczynką. Dzięki temu au pair ma wolne od 10 do 15.
Teraz przejdzmy do tego co mi się najbardziej nie podobało. Pytanie o to czy palisz czy pijesz, myślę że jest ok pod warunkiem, że się wysłucha i tyle. A ja odpowiedziałam i ... usłyszałam kolejne pytania. Jak często piję, ile? No ludzie, jestem pełetnia, nawet w Stanach i to już od dawna. Przecież nie będę upijać się do nieprzytomności w każdy weekend, po pierwsze jestem odpowiedzialna, a po drugie nie po to tam jadę.
Teraz czekam i mam nadzieję, że nie będą chcieli więcej rozmawiać. Na koniec powiedziała, że jeszcze mają rozmawiać z jedną dziewczyną i potem się odezwą. Jakbym miała jeszcze jakieś pytania, to żeby napisać. No to napisałam wczoraj rano, koło 5.00 (tak wstaję do pracy), czyli późny wieczór w USA jeszcze w czwartek i do tej pory nie dostałam odpowiedzi. No to czekam dalej.
A jutro mam mieć rozmowę na skype z rodziną nr 6.
sobota, 30 maja 2015
wtorek, 26 maja 2015
Match 7
Po ciszy trwającej od soboty wieczora w końcu trafił się kolejny match.
Powiem szczerze, że lekko się zdziwiła, jak zobaczyłam, że otrzymałam taką wiadomość o godzinie 18.50. Ostatnio logowałam się jakoś lekko po 12, może max 13 więc na pewno byłam gdzieś daleko na liście au pair. Miałam plan, że zaloguję się jakoś w nocy, może wtedy by się trafiła jakaś rodzina z z zachodniego wybrzeża, bo tam jest większa różnica czasowa. Jak dotąd większość rodzinek było ze wschodniego, przydałaby się jakaś różnorodność.
A wracając do rodziny:
Lokalizacja: CT, 50 min pociągiem do NYC
Dzieci: chłopiec 11, dziewczynki 9 i 5
Z tego co się dowiedziałam z aplikacji mają w tym momencie 4-tą au pair, dwie z nich przedłużyły z nimi program o kolejny rok. Chodzą do kościoła prezbiteriańskiego. Samochód do dyspozycji au pair wg ustalonych zasad. curfews 11 pm w dni poprzedzające pracę. Gości można przyjmować, ale nie na noc, no chyba, że przyjedzie rodzina. Praca zazwyczaj 7 am - 10 am, 3 pm - 7 pm od poniedziałku do piątku. Jedynie w czwartek tylko rano. Raz w tygodniu babysitting (pn - pt) 7 pm - 9 pm i raz w miesiącu w sobotę 7 pm - 10 pm. Poza tym list jest z wcześniejszej aplikacji bo dzieci są tam za młode :p. Mają tylko 2 zdjęcia. Ogólnie podchodzę neutralnie do tej rodziny, bez jakiejś ekscytacji, ale też bez minusów na razie. Ciekawe jaką oni mają datę przyjazdu.
A tak z innej beczki, tudzież innej rodziny. Myślałam, że na moją skrzynkę nie będą mi wpadały maile od rodzin do spamu ( mam na gmailu ). Jednak się myliłam. Okazało się, że poprzednia rodzina wysłała mi maila 21 maja. Zastanawiam się czy im odpisywać czy to olać. Niby nie byłam nimi bardzo zachwycona, ale może rozwiali by moje wątpliwości. Co myślicie?
Powiem szczerze, że lekko się zdziwiła, jak zobaczyłam, że otrzymałam taką wiadomość o godzinie 18.50. Ostatnio logowałam się jakoś lekko po 12, może max 13 więc na pewno byłam gdzieś daleko na liście au pair. Miałam plan, że zaloguję się jakoś w nocy, może wtedy by się trafiła jakaś rodzina z z zachodniego wybrzeża, bo tam jest większa różnica czasowa. Jak dotąd większość rodzinek było ze wschodniego, przydałaby się jakaś różnorodność.
A wracając do rodziny:
Lokalizacja: CT, 50 min pociągiem do NYC
Dzieci: chłopiec 11, dziewczynki 9 i 5
Z tego co się dowiedziałam z aplikacji mają w tym momencie 4-tą au pair, dwie z nich przedłużyły z nimi program o kolejny rok. Chodzą do kościoła prezbiteriańskiego. Samochód do dyspozycji au pair wg ustalonych zasad. curfews 11 pm w dni poprzedzające pracę. Gości można przyjmować, ale nie na noc, no chyba, że przyjedzie rodzina. Praca zazwyczaj 7 am - 10 am, 3 pm - 7 pm od poniedziałku do piątku. Jedynie w czwartek tylko rano. Raz w tygodniu babysitting (pn - pt) 7 pm - 9 pm i raz w miesiącu w sobotę 7 pm - 10 pm. Poza tym list jest z wcześniejszej aplikacji bo dzieci są tam za młode :p. Mają tylko 2 zdjęcia. Ogólnie podchodzę neutralnie do tej rodziny, bez jakiejś ekscytacji, ale też bez minusów na razie. Ciekawe jaką oni mają datę przyjazdu.
A tak z innej beczki, tudzież innej rodziny. Myślałam, że na moją skrzynkę nie będą mi wpadały maile od rodzin do spamu ( mam na gmailu ). Jednak się myliłam. Okazało się, że poprzednia rodzina wysłała mi maila 21 maja. Zastanawiam się czy im odpisywać czy to olać. Niby nie byłam nimi bardzo zachwycona, ale może rozwiali by moje wątpliwości. Co myślicie?
niedziela, 24 maja 2015
Iskierka
Czekając na kolejny match troszkę zmienię temat.
Od 2 klasy podstawówki, czyli już jakieś 18 lat, należę do harcerstwa. Najpierw byłam zuchem, później harcerką a teraz dodatkowo jestem instruktorką ZHP.
Od 2007 roku, czyli kiedy skończyłam 18 lat, jeżdżę na obozy harcerskie jako wychowawca. Natomiast od listopada 22013 roku prowadzę własną drużynę harcerską. Co tydzień spotykamy się na zbiórkach i od czasu do czasu jeździmy razem w różne miejsca. I dzisiaj właśnie chciałabym napisać o takim jednym wyjeździe.
W terminie 15-17 maja wzięliśmy udział w Rajdzie Iskierka. Odbył się on jak zwykle w naszych pięknych Górach Świętokrzyskich. Trasa w tym roku wiodła z Miedzianki przez Chęciny, Białogon, aż do Kielc na Górę Karczówkę. Pierwszego dnia mieliśmy do przejścia 16 km, drugiego 17 km, a trzeciego tylko 5 km. Niby nie dużo, jednak musieliśmy iść z plecakami spakowanymi na cały rajd. Dzieciaki spisały się bardzo dzielnie i wszystkie przeszły całą trasę.
Mam nadzieję, że wszyscy świetnie się bawili. Niestety nic nie wygraliśmy w tym roku, mam nadzieję, że w przyszłym roku pójdzie im lepiej.
Od 2 klasy podstawówki, czyli już jakieś 18 lat, należę do harcerstwa. Najpierw byłam zuchem, później harcerką a teraz dodatkowo jestem instruktorką ZHP.
Od 2007 roku, czyli kiedy skończyłam 18 lat, jeżdżę na obozy harcerskie jako wychowawca. Natomiast od listopada 22013 roku prowadzę własną drużynę harcerską. Co tydzień spotykamy się na zbiórkach i od czasu do czasu jeździmy razem w różne miejsca. I dzisiaj właśnie chciałabym napisać o takim jednym wyjeździe.
W terminie 15-17 maja wzięliśmy udział w Rajdzie Iskierka. Odbył się on jak zwykle w naszych pięknych Górach Świętokrzyskich. Trasa w tym roku wiodła z Miedzianki przez Chęciny, Białogon, aż do Kielc na Górę Karczówkę. Pierwszego dnia mieliśmy do przejścia 16 km, drugiego 17 km, a trzeciego tylko 5 km. Niby nie dużo, jednak musieliśmy iść z plecakami spakowanymi na cały rajd. Dzieciaki spisały się bardzo dzielnie i wszystkie przeszły całą trasę.
Mam nadzieję, że wszyscy świetnie się bawili. Niestety nic nie wygraliśmy w tym roku, mam nadzieję, że w przyszłym roku pójdzie im lepiej.
sobota, 23 maja 2015
Match 6
No więc miałam match 6, właśnie zniknęli z mojego profilu, zapewne dlatego, że minęło 48h.
Miejsce: San Francisco
Dzieci: bliźniaki prawie 12 letnie ( chłopiec i dziewczynka ) i dziewczynka 14 lat
Generalnie mieli dużo zdjęć, wydawali się bardzo mili. Poprzednio mieli przynajmniej 2 au pair z Polski, mieli z nimi zdjęcia. Praktycznie wszystko było ładnie opisane, list trochę krótki, ale rzeczowy i bardzo przyjemny.
Na pewno ich największym plusem było to, że mieszkają w samym San Francisco. I nawet chcieli au pair na taki termin jaki by mi pasował ( koniec września/początek października ). Jednak mimo to nie napisałam do nich pierwsza. Jakoś nie poczułam tego, że chce z nimi mieszkać. A oni sami też nie napisali.
Napisali, też o kilku aspektach, które mi się nie spodobały, Z jednej strony w czasie pracy należy używać samochodu, zawożąc dzieci do szkoły ect, ale w czasie wolny już nie, jedynie publiczny transport. Dodatkowo w schedule w niedziele było wpisane od 16-22 night date rodziców. Ja na prawdę rozumiem, że rodzice chcą też spędzić czas sami czy ze swoimi znajomymi, ale w każdą niedziele 6 h? No ewentualnie sobota. Ale jakby to była sobota to chyba łamią prawa programu. Au pair należy się 1,5 dnia wolnego tygodniowo, to chyba ciągiem, a nie sobota przedpołudniem i niedziela cała.
No cóż pozostało tylko czekać na następną rodzinę.
A poza tym to muszę się w końcu jak najszybciej brać za mój filmik. A na swoim roomie wykonałam już wszystkie kursy, więc z każdym krokiem coraz bliżej.
A Wam jak idzie?
Miejsce: San Francisco
Dzieci: bliźniaki prawie 12 letnie ( chłopiec i dziewczynka ) i dziewczynka 14 lat
Generalnie mieli dużo zdjęć, wydawali się bardzo mili. Poprzednio mieli przynajmniej 2 au pair z Polski, mieli z nimi zdjęcia. Praktycznie wszystko było ładnie opisane, list trochę krótki, ale rzeczowy i bardzo przyjemny.
Na pewno ich największym plusem było to, że mieszkają w samym San Francisco. I nawet chcieli au pair na taki termin jaki by mi pasował ( koniec września/początek października ). Jednak mimo to nie napisałam do nich pierwsza. Jakoś nie poczułam tego, że chce z nimi mieszkać. A oni sami też nie napisali.
Napisali, też o kilku aspektach, które mi się nie spodobały, Z jednej strony w czasie pracy należy używać samochodu, zawożąc dzieci do szkoły ect, ale w czasie wolny już nie, jedynie publiczny transport. Dodatkowo w schedule w niedziele było wpisane od 16-22 night date rodziców. Ja na prawdę rozumiem, że rodzice chcą też spędzić czas sami czy ze swoimi znajomymi, ale w każdą niedziele 6 h? No ewentualnie sobota. Ale jakby to była sobota to chyba łamią prawa programu. Au pair należy się 1,5 dnia wolnego tygodniowo, to chyba ciągiem, a nie sobota przedpołudniem i niedziela cała.
No cóż pozostało tylko czekać na następną rodzinę.
A poza tym to muszę się w końcu jak najszybciej brać za mój filmik. A na swoim roomie wykonałam już wszystkie kursy, więc z każdym krokiem coraz bliżej.
A Wam jak idzie?
Etykiety:
Au pair,
cultural care,
match
Lokalizacja:
Kielce, Polska
wtorek, 19 maja 2015
Match 5
Lokalizacja: Stan NY, 35 min od NYC
Dzieci: chłopiec 14 lat, dziewczynka prawie 12
Rodzice: tata pracuje na uczelni, zajmuje się studentami międzynarodowymi, mama pracuje w telewizji. Oboje codziennie dojeżdżają do pracy do NYC.
Rodzina posiada także psa i kota.
Generalnie bardzo fajnie wygląda ich profil, to znaczy wszystko jest wypełnione, można się wiele o nich dowiedzieć. List jest bardzo wyczerpujący. Jedyne czego brakuję, to większej ilości zdjęć, bo mają tylko jedno. Czemu o tym piszę? Miałam już na profilu kilka rodzinek i na prawdę zdarzało się, że widać było od razu, że aplikacja jest wypełniana po łebkach. Przykładowo list składający się z jednego zdania typu " Bardzo chcielibyśmy cię poznać". Myślę, że jeżeli rodzina chce znaleźć fajną au pair to też powinna się postarać, zainteresować sobą.
A wracając do samej rodziny to wiadomo przy takich dzieciach standardowo przygotowanie do szkoły, odebranie, zawiezienie na zajęcia dodatkowe, pomoc przy lekcjach itd. W sumie ok 35 h tygodniowo. Czasami jeśli rodzice chcą gdzieś wyjść wieczorem, wtedy oczywiście trzeba się zająć dziećmi.
Niby wszystko super, tylko jeśli dobrze wywnioskowałam z aplikacji to chcą kogoś na sierpień, a to niestety dla mnie za wcześnie. Dlatego właśnie do nich jeszcze nie napisałam.
Jak tam wasze matche?
Na koniec pioseneczka, żeby nie było tutaj tak smutno. Niedawno zauważyłam, że do kin weszło Pitch Perfect 2, zamierzam się wybrać w najbliższym czasie.
Do usłyszenia :)
Dzieci: chłopiec 14 lat, dziewczynka prawie 12
Rodzice: tata pracuje na uczelni, zajmuje się studentami międzynarodowymi, mama pracuje w telewizji. Oboje codziennie dojeżdżają do pracy do NYC.
Rodzina posiada także psa i kota.
Generalnie bardzo fajnie wygląda ich profil, to znaczy wszystko jest wypełnione, można się wiele o nich dowiedzieć. List jest bardzo wyczerpujący. Jedyne czego brakuję, to większej ilości zdjęć, bo mają tylko jedno. Czemu o tym piszę? Miałam już na profilu kilka rodzinek i na prawdę zdarzało się, że widać było od razu, że aplikacja jest wypełniana po łebkach. Przykładowo list składający się z jednego zdania typu " Bardzo chcielibyśmy cię poznać". Myślę, że jeżeli rodzina chce znaleźć fajną au pair to też powinna się postarać, zainteresować sobą.
A wracając do samej rodziny to wiadomo przy takich dzieciach standardowo przygotowanie do szkoły, odebranie, zawiezienie na zajęcia dodatkowe, pomoc przy lekcjach itd. W sumie ok 35 h tygodniowo. Czasami jeśli rodzice chcą gdzieś wyjść wieczorem, wtedy oczywiście trzeba się zająć dziećmi.
Niby wszystko super, tylko jeśli dobrze wywnioskowałam z aplikacji to chcą kogoś na sierpień, a to niestety dla mnie za wcześnie. Dlatego właśnie do nich jeszcze nie napisałam.
Jak tam wasze matche?
Na koniec pioseneczka, żeby nie było tutaj tak smutno. Niedawno zauważyłam, że do kin weszło Pitch Perfect 2, zamierzam się wybrać w najbliższym czasie.
Do usłyszenia :)
Etykiety:
Au pair,
cultural care,
match
Lokalizacja:
Kielce, Polska
Subskrybuj:
Posty (Atom)